logo
O inicjatywie

Historia Maryi (20)

Maria, 20 lat, studentka, pochodzi z bogatej rodziny

 

Tym jest właśnie depresja – uczuciem smutku bez wyraźnego powodu

 

Osoby cierpiące na choroby psychiczne są napiętnowane w społeczeństwie i oceniane stereotypowo. Chcę opowiedzieć o swojej sytuacji, aby zburzyć niektóre mity i stereotypy. Wielu moich znajomych, a nawet członków rodziny, świadomych tego, przez co przeszłam, wciąż nie postrzega mnie jako osobę z problemami psychicznymi.

Zdiagnozowano u mnie zaburzenia nastroju: najpierw to była depresja, później choroba afektywna dwubiegunowa, następnie znów depresja, ale myślę, że tak naprawdę nie wiadomo było, co mi jest.

Zaczęłam sobie uświadamiać, że miałam depresję już w wieku 13 albo 14 lat, całe życie czułam się już podobnie – byłam smutna, choć nie wiedziałam właściwie dlaczego. Ludzie zawsze mi mówią: „Nie ma co się smucić, twoje życie jest wspaniałe, jak możesz sobie nawet pozwalać na taki smutek?” Tym właśnie jest depresja – czujesz się smutny bez wyraźnego powodu. Czasami twój stan pogarsza się w pewnych okolicznościach, ale często nie ma powodu, by czuć się tak źle. Wiem, że nie mam na co się skarżyć, mimo to czuję, że moje życie jest trudniejsze niż innych.

 

Myśleli, że byłam zbuntowaną nastolatką

 

Kiedy miałam 14 lat, zostałam napadnięta, mężczyzna próbował mnie zgwałcić, dopiero w zeszłym roku o tym opowiedziałam, tłumiłam to zdarzenie w swojej pamięci, wypierałam je, ale teraz widzę, że właśnie ono było głównym powodem mojego złego samopoczucia.

Przez ostatnie sześć lat czułam, że każdy dzień jest walką o przetrwanie. Zawsze potrzebowałam czyjejś pomocy, sama nie dawałam sobie rady. Nikomu o tym nie powiedziałam, nawet kiedy chodziłam z rodzicami na wizyty z psychologiem, nikt z całej trójki nie uświadamiał sobie, jak poważne to wszystko było. Często bagatelizowali mój problem, uważając, że mam zmiennne nastroje, jak to u nastolatków bywa. Mówili: „Jesteś nastolatką, to normalne”. Teraz moi rodzice, wiedząc to co ja, są dużo bardziej świadomi powagi mojego problemu.

 

Nigdy nie uważałam, że jestem uzależniona

 

Pod koniec roku szkolnego w ostatniej klasie, mój stan pogorszył się, straciłam całkowicie kontrolę, zaczęłam się okaleczać. Brałam leki na depresję po to, by czuć się lepiej, nie sądziłam, że to uzależnienie, ale teraz, kiedy patrzę wstecz, wiem, że byłam uzależniona. Po prostu próbowałam sobie „pomóc”. Były okresy, kiedy paliłam papierosy i piłam alkohol. Pewnego dnia poczułam, że w moim życiu nie ma nic ważnego. Oczywiście ciężko mi było sobie poradzić z tą świadomością, więc skończyło się na resuscytacji. Przedawkowałam.

Po tym wydarzeniu ocknęłam się. Szybko zostałam wypuszczona ze szpitala, ale wcale nie czułam się lepiej. Konsekwencje przedawkowania były dużo bardziej bolesne, niż mogłam to sobie wyobrażać. W filmach pokazuje się, że po przedawkowaniu się po prostu „odpływa”, ale w rzeczywistości jest to kompletnie inny stan. Dotarło do mnie, że nie chcę przechodzić tego po raz drugi. Wydawało mi się też, że nie chcę być już nigdy zamknięta w szpitalu, tam mój stan był jeszcze gorszy. Rodzice dali mi wybór, tydzień później wróciłam do szkoły, jak gdyby nigdy nic. Powiedziałam o wszystkim tylko jednemu koledze, z którym się wtedy przyjaźniłam.

 

Zdobywałam nowe umiejętności

 

Postanowiłam zapisać się na grupowe zajęcia dla kobiet w szpitalu w ramach programu Terapii Dialektyczno-Behawioralnej. Byłam najmłodszą z kobiet. Przychodziłam do ośrodka dziennego i uczyłam się nowych umiejętności: jak radzić sobie z codziennymi zmartwieniami, jak wpływać na niechciane myśli, emocje i zachowania, jak żyć, doceniając każdą chwilę itp. Bardzo mi pomógł ten program, właściwie było to najlepsze doświadczenie w moim życiu.

Mimo że codziennie zmagam się z różnymi trudnościami, nigdy nie sądziłam, że będę się czuć tak dobrze, jak teraz. Uczę się pielęgniarstwa, ponieważ chciałabym pomagać ludziom, którzy doświadczają tego, co ja kiedyś doświadczyłam. Kiedy byłam w szpitalu, wszyscy pielęgniarze i pielęgniarki byli dla mnie bardzo mili, co mnie niesamowicie ujęło. Czuję, że chciałabym opiekować się pacjentami w taki sam sposób i myślę, że potrafię to robić.

Czytaj także
Historia Karolisa (25)
Historia Olega (30)
Historia Vytautasa (47)